Mury *

L’esataca en polonais…
Jacek Kaczmarski, 1978

Chanson de protestation de poésie chantée écrite par le chanteur polonais Jacek Kaczmarski en 1978. Elle était particulièrement populaire parmi les travailleurs de Solidarité (NSZZZ Solidarność) et c’est l’une des chansons les plus connues de Kaczmarski. Elle est devenue un symbole puissant de l’opposition au régime communiste en République populaire de Pologne et a été chantée lors d’innombrables rassemblements, réunions, protestations et grèves dans toute la Pologne dans les années 1980. Les paroles de Mury ont été écrites en 1978 sur la mélodie de la chanson L’Estaca du chanteur catalan Lluís Llach, que Kaczmarski a entendue sur un des nombreux disques espagnols qu’il a empruntés à un ami en décembre de la même année. L’intention des paroles de Kaczmarski était d’examiner comment une chanson ou un poème peut cesser de devenir la « propriété » de l’auteur après qu’il a été  » olé » par les masses, qui peuvent se l’approprier pour une cause particulière même si ce n’était pas l’intention première de l’auteur. Dans ce contexte, la chanson peut être interprétée comme un soutien à la lutte polonaise ou catalane pour l’indépendance, mais aussi comme une critique de certains aspects des mouvements sociaux de masse.

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt.
On im dodawał pieśnią sił, śpiewał że blisko już świt.
Świec tysiące palili mu, znad głów podnosił się dym,
Śpiewał, że czas by runął mur…
Oni śpiewali wraz z nim:

Wyrwij murom zęby krat!
Zerwij kajdany, połam bat!
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat! (x2)

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i głów.
Śpiewali więc, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał,
I ciążył łańcuch, zwlekał świt…
On wciąż śpiewał i grał:

Wyrwij murom zęby krat! ….. (x2)

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas,
I z pieśnią, że już blisko świt szli ulicami miast;
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam ten nasz najgorszy wróg!
A śpiewak także był sam.

Patrzył na równy tłumów marsz,
Milczał wsłuchany w kroków huk,
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg… (2x)